Nic bardziej mylnego!
Zaczęłam trochę jak Radek Kotarski,ale przecież dziś nie o nim mowa. Sądząc po nagłówku,zrobiłam tatuaż!!! Ale jak to się zaczęło? W moim mieście otworzyło się nowe studio tatuażu artystycznego(to profesjonalna nazwa), chłopak a raczej mężczyzna który je prowadzi zrobił konkurs w ramach otwarcia,można było wygrać oczywiście bony na tatuaże. Udostępniłam post konkursowy na moim wallu i szczerze zapomniałam o tym konkursie! Mijały dni mojej niepamięci, aż pewnego moja mama do mnie pisze,żebym weszła na stronę studia i zobaczyła wyniki konkursu. Sądziłam,że to mama wygrała, myliłam się...TO JA WYGRAŁAM BON NA TATUAŻ O WARTOŚCI 300 ZŁ. Można powiedzieć "300 złotych co to jest?" dla mnie to była możliwość spełnienia marzenia! Poszłam do studia,odebrałam bon, umówiłam się na sesje. Dziewięć dni później nastał ten dzień!To właśnie dziś moje prawe przedramię miał ozdobić tatuaż. Oczywiście panicznie się bałam, nie zjadłam śniadania. Ahhh mam w zwyczaju dramatyzować :/ Kiedy nadszedł moment dotknięcia igły z moja ręką poczułam ulgę, wszystkie obawy odeszły i napawałam się przyjemnością płynącą z dziarania. Oczywiście nie obyło się bez bólu przez kolejne 2-3 dni,ale moja dumna z posiadania tatuażu to wynagrodziła. Szczerze polecam 100000/10!
![]() |
| Mój kochany tatuażowy duszek! |
W następnym poście ukaże się wywiad z Dawidem z kanału "Projekt INK"!
Vegegrubaska
